czwartek, 26 listopada 2015

Sztuka wybaczania jest bardzo trudna

Witajcie!

"Ktoś powiedział coś nieprzyjemnego, zdradził, oszukał. Z perspektywy czasu zdarzenie nie ma już większego znaczenia. Mimo to wciąż na samą myśl o całej sytuacji narasta w tobie złość. Zamiast pielęgnować w sobie urazę, wybacz. Nie dla sprawcy. Dla siebie. Wybaczanie jest… zdrowe.".  O tym możecie przeczytać w poniższym artykule 

Mnie w życiu wielu osób skrzywdziło, wielu obraziło. Tak na prawdę z dużą ilością osób nie powinnam rozmawiać, a rozmawiam, bo nie potrafię się gniewać, obrażać...często bardzo szybko wybaczam, nawet czasem jestem zła na siebie za swoją miękkość ale już taka jestem. Bo warto wybaczać, choć nie trzeba oczywiście wszystkich ludzi kochać.  Choćby przykład z wczoraj: pewna osoba na Fb zaczepiła mnie z pretensjami, że się nie odzywam itp, a ja właśnie wczoraj miałam ochotę się do tej osoby odezwać pogadać. I tłumaczę, że obejrzę film, to pogadamy, ale jest jeszcze chwila i już możemy zamienić kilka słów. Na to owa osoba, że nie będzie się prosić i narzucać, nie chcę to nie. Było mi przykro, nawet parę łez poleciało, pomyślałam w pierwszej chwili, że i ja nie będę się odzywać. Jednak przemyślałam i stwierdziłam, że nie warto się dąsać, trzeba wybaczać.

Pamiętajmy, że jak już wspomniałam, nie wszystkich trzeba kochać, ale nie warto dusić w sobie złości i nienawiści do innych. Bo nasze życie, w brew pozorom kiedyś się skończy i co...odejdziemy z nieczystym sumieniem nie pogodzeni z bliźnimi? A po za, tym to jest ono zbyt piękne, aby żyć w kłótni, złości z najbliższymi. Nie warto, lepiej przebaczyć i pogodzić się :-).

Napiszcie jak to u Was jest z tym wybaczaniem? Czy to jest trudna sztuka, czy jednak, potraficie wybaczyć?

niedziela, 15 listopada 2015

Tragedia w Paryżu

Drodzy czytelnicy!

Dopiero wczoraj rano, kiedy to włączyłam radio usłyszałam o strasznej paryskiej tragedii. Zginęli niewinni ludzie, zginęli przez głupich fanatyków, Islamistów, którzy wierzą, że za zabicie człowieka pójdą do Nieba. Straszne to jest, tyle już państw (miast) ucierpiało, a teraz przyszła kolej na Paryż, aż strach się bać, że i w naszym kraju może coś takiego się przydarzyć.

Zastanawiałam się gdzie jest wina tego, że tak się dzieje? Jednak, chyba już wiem. Winne są władze Europy. Bo przecież, ja nie rozumiem jaki sens mają otwarte granice? kiedyś kilka lat temu, kiedy tego nie było, kto chciał wyjechać, wyrabiał paszport i bez problemu wyjeżdżał (no chyba, że ktoś miał coś na sumieniu), ale było bezpiecznie. A teraz każdy może dostać się bez problemu na terytorium danego państwa. A po za tym sprawa uchodźców.  Ja rozumiem, że tam, skąd oni pochodzą jest wojna, i wiele osób chce uciekać by chronić swoich bliskich. Jednak dla mnie to jest śmieszne, bo Polska przeżyła nie jedną wojnę, i jakoś, owszem uciekali ale przeważnie ludzie słabsi, czy kobiety z dziećmi (a nawet, patrząc na powstanie warszawskie, nie). Kto tylko mógł walczył o to, aby jak najszybciej nasz kraj mógł być wolny. A tam, z Ukrainy, Syrii czy też innych państw uciekają zdrowi, w pełni sił, młodzi faceci. Ludzie!! po co, czy nie zależy im na wolności kraju, czy nie uważają, że trzeba walczyć? No tak, tam nie raz polałaby się krew, nie jeden człowiek zostałby ranni, a tu, tu się wszystko należy. A nikt nie jest pewien, czy wśród tych ludzi nie ma jakiegoś fanatyka, który sobie dla zbawienia rzuci bombkę? A nam się wciska kit, że Polska jest bezpieczna, jak długo?.

Po za tym, ja jestem osobą wrażliwą i jak już wspomniałam szkoda mi bardzo tych niewinnych Francuzów, ale nie dajmy się zwariować. Jak ja widzę, jak na jednym z portali społecznościowych ludzie "ubierają" na swoje zdjęcia profilowe francuskie flagi, to mi się śmiać chce i jednocześnie płakać. Bo owszem, ok, że się współczuje, ale kochani w Polsce co dzień w wypadkach komunikacyjnych giną ludzie, z powodu różnych chorób umierają ludzie, giną na prawdę z mnóstwa najróżniejszych powodów i o tym się nie mówi...może dzień, dwa i tyle. A tu, bezpośrednio nas to nie dotyczy, a wielka trauma, w radio jednym czy drugim francuskie piosenki są puszczane w dowód solidarności...może jeszcze żałoba narodowa będzie co? Śmieszne. Ja owszem, powtarzam raz jeszcze bardzo bardzo współczuję, ale bez wariacji.

Może nie mam racji, może kogoś uraziłam - przepraszam, ale to są tylko moje myśli i Ty drogi czytelniku nie musisz się z nimi zgadzać.

czwartek, 12 listopada 2015

My okularnicy

Witajcie!

Wielu z nas nosi okulary. Wiem, że są i tacy jak ja, co noszą je bo mają problemy ze wzrokiem i noszą je bo muszą, jednak są też tacy, co szkła noszą dla ozdoby czy też ochrony przed słońcem. Tak czy inaczej nasze szkiełka się brudzą, kurzą i trzeba je czyścić no i oczywiście dbać, aby posłużyły nam jak najdłużej.

Dlatego zapraszam Was do przeczytania artykułu znalezionego tutaj
Przyznam, że ja zawsze mam problem z utrzymaniem okularów w czystości. Fakt, mam szkła plastykowe i to nie z najwyższej półki to ieteż bardzo szybko się brudzą "łapiąc" pył i kurz. Koszmar, używam chusteczek przeznaczonych do tego celu zakupionych w sklepie z chemią niemiecką, ale to i tak muszę się nagimnastykować aby na szkłach nie było smug i maz, czego bardzo nie lubię. Uf, cieszę się, że już niedługo wizyta u okulisty i poproszę o zmianę okularów. I tym razem nie mam zamiaru kupować tych z niższej półki.

Ciekawa jestem jak Wy dbacie o okulary, czy nie macie takich problemów jak ja? Jestem też ciekawa co sądzicie na temat tego artykułu.

Pozdrawiam serdecznie - jedna z wielu okularników :-)

środa, 11 listopada 2015

Na świętego Marcina...

Witam serdecznie wieczorową porą, w te ostatnie godziny świątecznego dnia. Bardzo dziękuję za Wasze komentarze i odwiedziny. Fajne, to, że mimo moich czasem mało ciekawych notek jesteście!!

Dziś, jak wiadomo Święto Odzyskania Niepodległości przez Polskę, ale też i imieniny Marcina. Jak przysłowie mówi - "Na świętego Marcina najlepsza gęsina". Fakt, to mięsko choć tłuste, jednak bogate w wiele cennych dla naszego organizmu składników, no i dobrze zrobione jest bardzo smaczne.

Jednak w Wielkopolsce w dniu 11 listopada na cześć św. Marcina zajada się pyszne rogale zwane marcinkami. Jest to tradycja zwana od dawna i bardzo smaczna. Ja mam to szczęście, że mieszkam nieopodal miasta, którego patronem jest właśnie św. Marcin. To też na dzisiejszą okoliczność już od jakiegoś czasu okoliczni cukiernicy wypiekają rogale świętomarcińskie. Dziś nikt nie patrzy, że to pyszne ciastko ma sporo kalorii, tylko wcina ile może, bo taka okazja jest tylko przez kilka dni w roku. Prawdziwy rogal marcinek to: ciasto półfrancuskie i nadzienie składające się z białego maku, orzechów i migdałów. Wierzch takiego ciastka musi być obficie polukrowany i posypany orzeszkami.  Bardzo się cieszę, że te marcinki są dostępne tylko w jednym okresie czasu, a nie przez cały rok, bo pewnie by się nam objadły. A tak, to, przynajmniej ja, czekam na te listopadowe dni z utęsknieniem. 

Znalezione obrazy dla zapytania marcinki rogale
Zdjęcie /net/
Jestem ciekawa, czy Wy mieliście okazję skosztować kiedyś rogala świętomarcińskiego? czy Wam smakował?

piątek, 6 listopada 2015

Do przemyślenia



Kochani!

Mamy już weekend, u mnie za chwilę goście, z czego bardzo się cieszę, to też nie mam za bardzo czasu pisać długiej notki. Jednak dziś w czeluściach netu znalazłam piękną sentencję.  Nie wiem jak Wam, bo mi się ona bardzo podoba. Do przemyślenia, a może i dyskusji na weekend.

Kochani jeśli znacie jakieś ciekawe fora, strony, to podawajcie może skorzystam. Chciałabym jakoś "zapchać nudę" a to bardzo ciężko, a najtrudniejsze są wieczory.

Pozdrawiam Was serdecznie!

środa, 4 listopada 2015

Garść myśli

Witajcie wieczorową porą!

Mijają sekundy, godziny, dni i wiem, że powinnam napisać nową notkę, ale tak na prawdę to u mnie monotonia.,

Dwa dni w tygodniu chodzę na wolontariat do biblioteki i to jest super, bo zawsze przede wszystkim popracuję, czuję się potrzebna, doceniona a po za tym, nie ukrywajmy jestem między ludźmi i czas mi szybciej zleci. Jednak te dni gdy siedzę w domu są różne. No, jeszcze w ciągu dnia, to jakoś daję radę bo zawsze jest coś do sprzątania, do ogarnięcia, liście do grabienia (uwielbiam), potem szykuję z mamą obiad...W między czasie krzyżówka, książka, czy kolorowanka antystresowa dla dorosłych i tak leci. Po za tym też dużo spaceruję. Mam też gromadkę malutkich kociaków, z którymi spędzam czas będąc na dworze. Tak więc tak to wygląda. Jednak wieczorem...już nie jest różowo. Odzywają się wszystkie wspomnienia, wszystkie smutki. Włączam komputer aby coś porobić, ale nagle nie mam co. Gram w kilka gier, ale tak na prawdę to raczej taka zapchaj nuda niż gra z zainteresowaniem. Niby ze znajomymi prowadzę długie rozmowy, ale po za tym brakuje mi czegoś, dzięki czemu mogłabym czuć się potrzebna, doceniana. Może znacie jakieś ciekawe blogi, dzięki, którym poznam też nowych ludzi, lub ciekawe fora? to proszę podawajcie mi linki. Może znajdę sobie jakieś zajęcie na te długie wieczory, które mnie będzie cieszyć i pochłaniać. Liczę na Waszą pomoc!

Pozdrawiam serdecznie!!

13 maja

Drodzy czytelnicy!! Witam Was bardzo serdecznie w kolejnej notce. Powinnam była ją wczoraj napisać, ale najzwyczajniej w świecie nie zdąż...