poniedziałek, 20 lutego 2017

Poniedziałek

Moi mili!

Witam Was bardzo serdecznie w poniedziałkowy wieczór. Za oknem już ciemno, choć tak na prawdę to już da się zauważyć to, że wiosna nadchodzi, bo dzień jest już dłuższych od tych zimowych dni. No i fajnie, niech już sobie jest tak wiosna. Fakt, dopiero połowa lutego, ale ja już tak bardzo mam dosyć zimy, że...cieszą mnie każde oznaki przedwiośnia.

No tak, dziś poniedziałek. Jedni go nie lubią, bo trzeba do pracy, szkoły, bo znów ten sam kierat tygodnia, bo nie ma to jak weekend z najbliższymi. A ja tam lubię poniedziałek. Pewno znowu ktoś mi zarzuci, że nie idę do pracy, nie mam żadnych problemów, to mi wsio ryba. Tak nie jest, ale o tym to będzie osobna notka.  Poniedziałek - nowy tydzień, nowe pomysły, nowe dni i nowa ja. Przecież nie ma dwóch takich samych chwil a co dopiero dni.

U mnie kochani znów się pogorszyło zdrowie. Nie chcę narzekać, ale boli noga, odezwała się także ta druga noga, co mnie bardzo martwi  i co mnie jeszcze niepokoi to, chyba żołądek wysiada od leków, bo co raz częściej czuję tam jakiś dyskomfort. Nie wiem co to dalej będzie...jeszcze póki co, mam nadzieję, że to te przesilenie wiosenne ma na to wpływ. Bo też czuję się często osłabiona, senna.

No ale dobrze, nie będę narzekać, choć nie jest to takie proste. Mam dla Was wiersz znaleziony w czeluściach Internetu? Swoją drogą ciekawa jestem, czy Wy lubicie poniedziałki?


Znalezione obrazy dla zapytania wiosenne kwiaty clipart~Poniedziałek~~
Budzik nag­le mnie obudził
Wcześnie ra­no jeszcze mrok
Żal jest wsta­wać mróz za oknem
Choć do zi­my jeszcze krok

Sen gdzieś um­knął zapomniany
Naz­byt szyb­ko skończył się
Czas mnie go­ni nie ma rady
Woła by nie spóźnić się

Śnieg zaczy­na cicho prószyć
Całe mias­to jeszcze śpi
No­wy tydzień się zaczyna
Do weeken­du ty­le dni

Czy nie lu­bię poniedziałków
Jest ok jak każdy dzień
Czy to tyl­ko ja tak myślę
War­to by prze­konać się..
 

 

wtorek, 14 lutego 2017

Święto miłości


"Człowiek szuka miłości, 
bo w głębi serca wie, 
że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym."
Jan Paweł II 

Kochani moi! 
Pewnie nie muszę Wam mówić jaki to dzień dzisiaj mamy:-) . Tak więc witam serdecznie i dziękuję Wam za wszystkie komentarze!

Jeszcze rok temu do Walentynek podchodziłam w bardzo negatywny sposób, tego dnia byłam smutna, popłakiwałam, tęskniłam za kimś, kto by przytulił objął, powiedział kilka czułych słów, a przede wszystkim było mi głupio, że jestem sama, a tego dnia akurat wszędzie wkoło widziałam tyyyyyle zakochanych par.

Dziś jest inaczej, gdyż Walentynki to święto miłości. Jednak nigdzie nie jest to napisane, że to ma być miłość tylko do mężczyzny. Jest tyle odmian miłości bo czyż nie kocha się rodziców, przyjaciół, zwierząt. No może ktoś pomyśleć, że to lekka przesada, lecz tak na prawdę ja bardzo kochałam swojego pieska, kto czyta ten blog, ten o tym wie, a teraz ubóstwiam swego kota. To on właśnie wczoraj, kiedy bardzo źle się czułam pomógł mi się uspokoić i dojść do siebie. Mimo to jednak w tym dzisiejszym dniu chodzi bardziej o miłość do drugiego człowieka. Bo tak na prawdę kiedy czujemy się samotni, niekochani, niedoceniani jest nam źle, o tym tak pięknie pisze Papież Jan Paweł II. Tak więc kochajmy się nie tylko w Walentynki!

Jest jeszcze ktoś, kto naprawdę zasługuje na naszą miłość. On nas kocha bez względu, że my robimy Mu tyle przykrości. On dla nas robi tak wiele...myślę że domyślacie się tutaj, że piszę o Panu Jezusie. On tak bardzo nas umiłował, że życie za nas oddał. A czy my Go kochamy? czy zawsze z czystym sumieniem mówimy Panie Jezu kocham Cię...? Może warto byłoby się właśnie dziś nad tym zastanowić.

To tyle na dziś. Tok notki miał być troszkę inny, ale tak serce dziś dyktowało :-).

niedziela, 12 lutego 2017

Światowy Dzień Chorego

Kochani moi!
Bardzo serdecznie Was witam i ogromnie dziękuję za komentarze, bo to jest piękne, że mam dla kogo piać, że są ludzie co czytają i doceniają to co robię.

Znów nie pisałam kilka dni, a to za sprawą tego, że walczyłam z przeziębieniem. Owszem jeździłam na warsztaty ale po powrocie łykałam mnóstwo specyfików i zaszywałam się pod kołdrą.

Na szczęście wszystko minęło i mogłam wczoraj wziąć udział w obchodach 25 Światowego Dnia Chorych. Z tej to racji grupa uczestników WTZ wraz z opiekunami pojechała do Kalisza na uroczystości, które odbyły się w kościele Miłosierdzia Bożego. Jak zawsze najpierw była konferencja, później Adoracja Najświętszego Sakramentu wraz z możliwością Spowiedzi św. Msza święta była bardzo uroczysta, przewodniczył jej sam biskup Edward Janiak a podczas mszy odbył się Sakrament Namaszczenia Chorych. Zawsze przed Nim towarzyszą mi ogromne emocje, bo czyż to nie piękne, że mogę skorzystać z łask, które daje mi sam Jezus Chrystus. Ludzie do tego sakramentu podchodzą różnie, bo przecież tak bardzo kojarzy on się z ostatnim sakramentem przed odejściem do Domu Ojca. Lecz tak na prawdę nie jest, a można go przyjmować wielokrotnie. Jednak, jak się głębiej zastanawiamy to, któż z nas jest pewien, że jego życie będzie jeszcze długie? nikt, bo nie wiadomo, czy jeszcze dziś się nie skończy...dlatego też jeśli tylko mamy możliwość to powinniśmy przyjąć Sakrament Namaszczenia Chorych. Ksiądz macza kciuk w oleju i na czole oraz otwartych dłoniach naznacza znak krzyża wypowiadając przy tym formułkę.
Jak już wspomniałam przy tym było sporo wzruszenia, poleciały łzy, ale to ja tak zawsze mam, z resztą cóż tu pisać, to po prostu trzeba przeżyć.

Sam Światowy Dzień Choregu ustanowił św. Jan Paweł II 13 maja w 1992 roku w 75 rocznicę objawień fatimskich oraz w 11 rocznicę zamachu na swoje życie.

To tyle na dziś, bo cóż tu jeszcze można dopisać. Pozdrawiam Was serdecznie!!

niedziela, 5 lutego 2017

Być anonimowym


Znalezione obrazy dla zapytania anonimowość
Zdjęcie znalezione w sieci
Moi mili!
Znów mija tydzień od ostatniej notki, znów obiecuję sobie większą systematyczność. Bo ciągle coś, ciągle gdzieś i tak mija dzień za dniem. Niby miewam pomysły na notki, ale potem jak przychodzi co do czego, to jest po fakcie. Z resztą powiem Wam, że kiedy przychodzi wieczór to po całym dniu jestem już bardzo zmęczona i nie mam siły ani ochoty na nic.

Dzisiejsza notka jest o anonimowości, przyczyniły się do niej wypowiedzi jednej z osób komentujących jedną z poprzednich notek.

Może najpierw z Wikipedii zacytuję czym ta anonimowość jest: Anonimowość – niemożność identyfikacji tożsamości jednostki pośród innych członków danej społeczności, wprost w odniesieniu do osoby albo do pochodzącego od niej przedmiotu (utworu). O anonimowości można mówić w różnych aspektach.

Bardzo nie lubię kiedy ktoś pod komentarzem podpisuje się "anonimowy". Ponieważ każdy z nas ma jakiś nick a jeśli np ma ktoś konto gdzieś indziej, to wystarczy pod komentarzem się podpisać. I to nie mówię o imieniu i nazwisku, bo owszem w blogosferze wszyscy jesteśmy anonimowi, i całe szczęście, że tak jest bo nie chciałabym figurować na moim blogu jako osoba z imienia i nazwiska. Oj wtedy na pewno by bloga nie było :-). Wręcz podziwiam niektóre osoby, które podpisują się właśnie imieniem i nazwiskiem.  Nikt tak na prawdę nie wie czy ja Iva, to Ilona Iwona a może całkiem inne mam imię. Jednak uważam podpisywanie się słowem Anonim jako taki lekki brak kultury, jeśli dana osoba tak się podpisuje, to znak, że ma faktycznie coś do ukrycia, albo ma co do mnie nieczyste zamiary.

Anonimowość jest wszędzie. Choćby w mieście często osoby z jednego bloku, czy bramy jak to się potocznie mówi często się nie znają. Nie wiedzą nic o sobie, bo w dzisiejszym pokręconym świecie nie ma czasu na dłuższą rozmowę czy odwiedziny. A już ludzi z własnego osiedla, to często w ogóle się nie zna. 
Ja jestem osobą słabowidzącą,  Niby poznaję ludzi, ale wystarczy, że dana osoba zmieni fryzurę czy inaczej się ubierze, to...mam nie lada problem. Pamiętam jednego roku idę ulicą miasta i nagle podbiega do mnie osoba i mnie całuje i zagaduje, a ja patrzę na nią jak na wariata i myślę sobie, kobito ja cię kojarzę, ale nie wiem kim jesteś. Okazało się, że to była instruktorka z warsztatów, która nie dawno odeszła na urlop macierzyński. Osoba mi bardzo bliska a dla mnie wtedy anonimowa.

Tak więc wszędzie spotykamy się z anonimowością, czasem też chcemy być anonimowi, gdzieś z tyłu, najlepiej aby nas nikt nie widział i nie poznał. Ale tu, kiedy i tak wszyscy mamy jakieś nicki, nie piszmy słowa "anonim" bo to nie jest przyjemne dla autora, no i nie ładnie brzmi.

Podpisywanie się tym słowem może jest fajne kiedy jesteśmy młodzi i wysyłamy list do sympatii, która nam się podoba, a póki co nie chcemy się ujawnić :-). Niebawem Walentynki, ale też w tedy podpiszemy się Twój Walenty, Walentynka, a to brzmi też tajemniczo, ale miło, zupełnie inaczej niż Anonim :-)

Ciekawa jestem co Wy sądzicie na temat anonimowości? Może macie inne odczucie niż ja, podzielcie się nim.

Pozdrawiam serdecznie!!

niedziela, 29 stycznia 2017

Smaczne i zdrowe

Witajcie!!
Na wstępie pragnę bardzo serdecznie podziękować Wam za wszelkie komentarze. Bardzo mnie one ucieszyły ale też i zaskoczyły. Kochani to co ja piszę tutaj to moje życie, moje spostrzeżenia, moje myśli, z którymi Wy absolutnie zgodzić się nie musicie. Jedna k, czy od razu trzeba to krytykować...można przejść obok i nic nie mówić...no ale dobra, jeśli komuś ulżyło to się cieszę :-)

Jak pewnie wielu z Was wie ja ciągle jestem na diecie. Walczę z kilogramami, które ostatnio "walczą" ze mną...eh ciężko bardzo ciężko mi to idzie. Na co dzień jestem pod kontrolą dietetyka. I tam też znalazłam przepis na pyszny i zdrowy obiadek. - bukiet duszonych warzyw z ryżem brązowym. Nie wiem jak Wy, ale ja za ryżem brązowym nie przepadam, a on często gości w mojej diecie, bo jest dużo bardziej przyswajalny i mniej kaloryczny niż ten biały. Więc kiedy mam go jeść - jestem chora. Tak też było i wczoraj. Jednak kiedy po ugotowaniu dodałam uduszone warzywa - nie wiedziałam kiedy wszystko zniknęło z talerza :-).
A więc tak:
W osobnym garnku gotujemy ryż brązowy 
Na patelkę dajemy łyżeczkę oliwy i czekamy do rozgrzania, 
po czym wrzucamy cebulkę pokrojoną w piórka i czekamy do zeszklenia
następnie dodajemy czerwoną paprykę pokrojoną w paseczki,
potem cienkie plastry cukinii
oraz pomidory - teraz najlepsze te z puszki.
Doprawiam wszystko pieprzem, solą lub jarzynką, daję szczyptę chili oraz szczyptę imbiru i łyżeczkę słodkiej papryki. Tak samo dodaję oregano. I duszę przez chwilę ale uważam, bo warzywa muszą być chrupiące. Na talerz daję ryż, potem te warzywa i na wierzch zieloną bazylię, która często gości na moi parapecie.

*nie bawiłam się tutaj w gramy i detale, proporcję same możecie sobie dostosować do swoich potrzeb. 
* tak samo proporcje przypraw według uznania. Ja nie lubię dań zbyt ostrych, choć tutaj musi być czuć, że je się danie z papryką.

No i to tyle szybkie proste i bardzo syte, a co najważniejsze zdrowe danie!
Tylko nie zrobiłam zdjęć, eh nie mam takiego nawyku.

Jestem ciekawa czy Wy lubicie brązowy ryż? Jeśli ktoś zrobi polecane przeze mnie danie - czekam na uwagi i opinie.

niedziela, 22 stycznia 2017

Dzień babci i dziadka

"U babci jest słodko
świat pachnie szarlotką..."


Witajcie moi mili!
Za oknem już zmrok, i pewnie temperatura na minusie. Jak ja nie lubię tych niskich temperatur, bo i zimno i to co w dzień się roztopi, to w nocy zamrozi i znów jest lodowisko. No ale mam nadzieję, na prawdziwą poprawę pogody. Owszem, jeszcze w lutym może popadać śnieg, ale co za nami, to już przeszło. A ta nadzieja bierze się stąd, że "Święta Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka" - a przecież wczoraj 21.01 były imieniny Agnieszki. Tak więc z utęsknieniem czekam kiedy usłyszę śpiew tego malutkiego ptaszka bo to znak, że wiosna nadchodzi!

Wczoraj i dziś to święta bliskie każdej wnuczce, i wnuczkowi. Ja niestety nie mam już ani babci ani dziadka i bardzo mi ich brakuje. Nie raz wspominam piękne chwile spędzone z nimi. Szkoda tylko, że byłam zbyt młoda i głupia i tak mało słuchałam kiedy opowiadali o wojennych przeżyciach oraz historiach z dawnych lat. Przykro mi bardzo że już nie ma Ich tutaj ze mną, że nie mogę się przytulić i szepnąć z serca płynące życzenia...Tak dużo mówi, przytoczony przeze mnie cytat z dziecięcej piosenki. Ach tak bardzo smakowały słodycze od babci, czy dziadka, tak bardzo, pachniało ciasto kiedy się tam zaglądało. Ja żyłam w czasach kiedy nie było w Polsce wiele rodzai słodyczy, a cukierek czekoladowy, czy też czekolada, to luksus. Jednak kiedy przychodziłam /przyjeżdżałam do babci, to zawsze ze swojej szafki wyczarowywała coś dobrego czekoladowego :-). Lubiła też bardzo oglądac z babcią stare fotografie i wspominać, wspominać..ach jaką wagę by dziś miały te wspomnienia, jednak nie wiem gdzie się podziały te zdjęcia, a po za tym to nie pamiętałabym kto na nich jest.
Znalezione obrazy dla zapytania kwiaty dla babci i dziadka
Kocham Was Babcie i Dziadki moje!!

Ps. Przepraszam za prywatę ale przy tym święcie tak bardzo zebrało mi się na wspomnienia.
Pozdrawiam Was serdecznie!!

środa, 18 stycznia 2017

Halo! Halo!

- Cze­go Ty Dzieciaku jeszcze chcesz?
 Masz dach nad głową, jedze­nie, mar­ko­we ciu­chy, naj­now­szy telefon.
- Miłości Mamo...  

Dobry wieczór!
Witam Was moi drodzy cytatem, który to wynalazłam w czeluściach Internetu! Jednak nim zacznę moje rozmyślania pragnę bardzo serdecznie podziękować Wam za to, że czytacie oraz za odwiedziny. W szczególności witam nowe osoby - i dziękuję Wam za to, że jesteście!

Kiedyś na korbkę, rozmowy, które trzeba było zamawiać i czasem długo na nie czekać, a dziś komórkowe - gdzie wystarczy chwila, po której usłyszymy głos osoby do, której dzwonimy. Kiedyś takie gdzie numer trzeba było wykręcić na tarczy a dziś - kilka dotknięć aby wykonać połączenie. Technika idzie ze strasznym postępem.  Piszę strasznym, bo ja mam (tylko :-)) 40 lat a pamiętam te czasy kiedy telefon był w dwóch domach na wsi, kiedy na rozmowę trzeba było czekać a słowo Internet prawie nie istniało. A dziś nie dosyć, że z rozmówcą łączymy się błyskawicznie, to telefony są malutkie często dotykowe.  No bo mało kto z nas nie posiada smartfona a w nim bezpośredniego dostępu do Internetu. No bo jak tu żyć bez sieci, bez portali społecznościowych.  Ja pomyślę sobie, że gdzieś 14 lat temu pokazano mi że istnieje Internet, że można robić tyle rzeczy tam, i pierwsze e-maile szybko pisane, bo do telefonu był modem podłączony, a to przecież sporo kosztowało.

Może i dobrze, że jest tak jak jest, tylko uważam, że za dużo używamy telefonu. Często nie ma czasu się spotkać, czy chociażby napisać listu papierowego. Oj sama ich sporo pisałam, potem przyszedł czas na e-maile, a teraz, teraz smsy wystarczą. A szkoda, oj bardzo szkoda mi tych listów papierowych z duszą. Dziś choćby się chciało takowe wysyłać, to nie stać nas bo znaczki słono kosztują.

Bardzo denerwuje mnie, kiedy telefony mają dzieci. Ja wiem, może to dla bezpieczeństwa, może jako pomoc w nauce (kalkulator, internet). Jednak uważam, że dzieci nie powinny posiadać własnego telefonu komórkowego. Ja jestem chora kiedy na I komunię dzieciak dostaje komórkę. Uważam, że to jest droga a nie potrzebna zabawka. Dodatkowo wiadomo, że takie sprzęty promieniują, a to nie jest dobre dla zdrowia.

To jest moje zdanie, ale pomyślcie, kiedyś dzieci bawiły się lalkami i misiami, były też drewniane klocki, które z resztą bardzo lubiłam. A teraz wystarczy smartfon czy komputer i...dziecko przepada na parę godzin.

Jestem ciekawa Waszego stosunku co do postępów techniki, oraz używania komórek przez dzieci.

Serdecznie pozdrawiam!!