Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2015

Życzenia i codzienność

Kochani czytelnicy!

Serdeczniće Was witam w sobotni wieczór. Niestety po przesunięciu czasu, za oknem jest już głęboka ciemność, a przed nami kolejny długi wieczór. Bardzo nie lubię tych wczesnym zmroków, no ale taki to urok jesiennych dni.

Mija pierwszy tydzień kiedy to siedzę w domu. Powiem tyle, że w domu zawsze coś do robienia się znajdzie, to jednak nie znaczy, że się nie nudzę. No bo ile można sprzątać, czytać, czy cokolwiek innego robić? Ja strasznie tęsknię za ludźmi z warsztatu, za towarzystwem, za tym, żeby czuć się potrzebna...eh. Bywają bardzo trudne chwile, kiedy to płaczę i nie widzę sensu dalszego życia. Brakuje mi jakieś misji, jakiegoś forum, gdzie mogłabym działać, portalu...sama nie wiem. Liczę na Waszą pomysłowość, że coś podpowiecie.

W tym tygodniu miałam imieniny i muszę przyznać, że był to bardzo miły dzień. I tu bardzo dziękuję za życzenia te osobiste, smsowe, czy też składane na portalach społecznościowych. W ostatniej notce napisałam, że nie lubię tych ostatn…

Już po wszystkim

Dobry wieczór! Witam Was kochani serdecznie w kolejnym poście i znów powinnam bić się w pierś, że dopiero dziś piszę, jednak wybaczcie, nie byłam w stanie.
W czwartek ostatni raz jako uczestnik byłam na warsztacie terapii zajęciowej. Było pięknie, miło serdecznie, bardzo uroczyście ale też i łzawo. Otrzymałam przepiękny duży kolaż ze zdjęć z różnych imprez warsztatowych, na których ja jestem. Było też mnóstwo kartek, sowy z życzeniami, aniołek, koszyczek papierowy i wiele, wiele pięknych słów.  Tak bardzo trudno było się żegnać z ludźmi, których się lubi, poniekąd kocha, z ludźmi, którzy czasem wkurzali, z pomieszczeniami po których przez trzynaście lat chodziłam, z pracownią komputerową, która była moją pierwszą i choć tam już nie pierwszy raz zmieniła się instruktorka, to ta pracownia ma w sobie to coś, ma duszę. Ja wiem, będę odwiedzać, ale to już nie będzie to samo, ja przyjadę, oni będą mieli swoje zajęcia...eh.
Wiele osób nie potrafi zrozumieć mojego bólu, mojego smutku. Bo jeś…

Smutna rocznica

Witajcie moi mili!
Dziś, jak wiecie jest 19 października, i rok temu też był, nic dziwnego, prawda? i wtedy była niedziela, piękna słoneczna pogoda. Tak, pamiętam jak dziś i nigdy tego dnia nie zapomnę. Bo właśnie rok temu odszedł na Niebieską Polanę, do lepszego życia mój kochany przyjaciel - piesek labrawdorek Borysek. Od pewnego czasu chorował, potem znów był dobrze, aż do tego feralnego dnia, kiedy to już dobrze nie było. Ktoś powiedział, po roku czasu będzie ci lepiej. Czy jest? może troszkę, bo wiem, że on jest szczęśliwy, że nic go nie boli. Jednak tak na prawdę bardzo, bardzo tęsknię, fakt, już nie płaczę nocami, ale hm, kiedy piszę tę notkę, kiedy go wspominam to mam oczy pełne łez. On w moim sercu jest wiecznie żywy i taki pozostanie. Mogą się o tym przekonać osoby znające mój profil na Facebooku. Tam na pierwszym planie jest borysowe zdjęcie i nie wiem, może hen kiedyś, ale póki co to nie zmienię. Niech jest, a co, bo on choć tak na prawdę już nie żyje, to jest i żyje w mo…

Wolontariat czas zacząć

Dobry wieczór!
Bardzo dziękuję Wam za miłe słowa i za to, że jesteście, że komentujecie i czytacie to, co piszę. Wiem, każdą notkę zaczynam od podobnych słów, ale jakże inaczej, kiedy każdy komentarz, każde odwiedziny to dla mnie ogromna radość, to chwila, kiedy wiem, że warto, że to co piszę gdzieś jest czytane, a może ktoś ma podobne przemyślenia, problemy, może w czymś pomagam...tego nie wiem, ale zawsze jest nadzieje, że piszę po coś :-).
Dziś od rana jestem na siódmym biegu. Rano tzn na godzinę 10.00 pojechałam do lekarza (tu, w pewnej kwestii wszystko dobrze)a potem na miasto bo chciałam sobie buty kupić. Myślałam o takich przechodnich jesiennych, bo na zimę mam. Jednak wszystkie te trzewiki są robione dla chudzielców i nic nie kupiłam stwierdzając, że przechodzę w tych co mam.
Potem do domu, chwila pozbierania się, uspokojenia nerwów na ile to było możliwe i poszłam do pracy. Otóż od dziś w naszej bibliotece rozpoczynam wolontariat. Bałam się jak to będzie, co będę robić i w o…

Wieczorowo, jesiennie!

Drodzy czytelnicy!
Witam Was bardzo serdecznie w sobotni wieczór bardzo serdecznie, dziękując jednocześnie za odwiedziny i komentarze.
Dziś sobota, jest już wieczór, za oknem zmrok i zimno. Niestety na dworze jest co raz chłodniej. Choć jeszcze świeci słońce i wydawać by się mogło, patrząc przez okno, że jest ciepło. No ale niestety, prawdą jest, że mamy prawie połowę października i tak trzeba się cieszyć, że polska złota jesień jeszcze trwa. Czy lubię tą porę roku? - właściwie to nie. Bo robi się co raz to chłodniej, a do tego dni są krótsze.  Z szaf trzeba wyciągać grubsze ciuchy, no i człowiek jest bardziej podatny na infekcje. Tak więc trzeba uważać by się nie zaziębić. Jednak to co lubię w tej porze roku, to to, że póki jest pogoda można spacerować do woli i podziwiać piękne, kolorowe liście, cudnie jest chodzić po nich i słuchać ich szelestu. To chyba jak dla mnie jeden plus jesieni (śmiech!).
Wspomniałam o tych  wirusach, no niestety kiedy kończą się upały a nie przestawiliśmy…

Po imprezie

Witajcie kochani!
Na wstępie bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie w tym ciężkim czasie. Fakt, może nie potrzebnie tak wszystko przeżywam i wyolbrzymiam, mimo to jest mi bardzo trudno. Owszem mam wolontariat w bibliotece, ale co z tego jak to najprawdopodobniej będzie tylko dwa dni w tygodniu. A co z pozostałymi dniami? Owszem mam telewizor, komputer, książki, spacery z mamą, czasem jakieś odwiedziny rodziny...ach wydaje się sporo tych atrakcji, ale to wszystko jest super ale na chwilę, na dłuższą metę nie. A nie mam wokół siebie tu na wiosce takich znajomych co by odwiedzili, czy zaprosili do siebie, czy coś innego. Super, jeśli Wy macie, ale ja nie. I boję się bardzo tego, że ja zwariuję, że ja będę siedziała w domu i wyła z tęsknoty za tym co było, za znajomymi z warsztatu! I tego się boję. To trzynaście lat, nie jest mało, ja szłam spać i wiedziałam, że rano muszę wstać, oj bywało ciężko, że muszę się ogarnąć i spieszyć na busa, a po przyjeździe też życie miało swój rytm. Co będz…

Pechowa trzynastka

Witajcie kochani! Na wstępie bardzo serdecznie Was witam i dziękuję, za to, że jesteście, za wszystkie komentarze, za wsparcie w tym ciężkim czasie. Bardzo to miłe, że jesteście ze mną!!
Nie było mnie znów tydzień, ale wierzcie mi, co dzień siadałam do notki i nie potrafiłam słowa napisać bez łez. Bo to trudny bardzo był tydzień, tydzień, w którym rozpoczął się koszmar. Ale po kolei.
Tydzień temu z WTZ dostałam pismo do rodziców z prośbą o przybycie w sprawach dalszej terapii córki. I już  wtedy nogi się pode mną ugięły, bo nikt inny nie dostał owego listu, a ja...ani nic nie nabroiłam,  więc po co by mieli moich staruszków wzywać. Instruktorka też dawała mi lakoniczne i tajemnicze odpowiedzi. A, że w tym roku mija trzynaście lat, od kiedy chodzę na warsztaty, więc myśl była tylko jedna. No ale póki nie wiadomo o co chodzi, trwałam w jakimś tam spokoju.
Nadszedł poniedziałek, moja instruktorka taka miła, dawno taka nie była... około godziny 10.30 zaprosiła mnie do biura a tam czekała…